Każde nowe środowisko pracy, charakteryzuje się specyficznymi i z góry określonymi schematami działania i postępowania. Przykładem mogą być wzajemne relacje między pracownikiem a pracodawcą, które przedstawiają się zupełnie inaczej w korporacji, gdzie standardem jest mówienie sobie na ty - bez względu na zajmowane stanowisko, a przykładowym urzędem, w którym obowiązuje ścisła hierarchizacja.
Podejmując pierwszą pracę musimy być zatem przygotowani na naukę nowego podejścia nie tyle do swoich obowiązków, co do współpracowników. Z pozoru wydaje się to być rzeczą błahą, przecież w trakcie nauki szkolnej każdy z nas wielokrotnie zmieniała środowisko koleżeńskie adaptując się wciąż do nowej sytuacji. Co może być zatem trudnego w integracji z nowymi ludźmi, z którymi przyjdzie nam pracować? Otóż pojawia się tutaj pewien bardzo istotny element, który w nie był do tej pory tak mocno eksponowany, a jest nim współzawodnictwo, różne od tego jakie miało miejsce w szkole czy uczelni.
Pierwsza zasadnicza kwestia to wynagrodzenie i możliwość awansu – czynniki, które nie odgrywały znaczącej roli w wcześniejszych procesach adaptacji do nowego środowiska. Chęć przypodobania się pracodawcy, szczególnie u początku kariery jest czasem silniejsza od woli stworzenia przyjaznych i pełnych ciepła kontaktów z drugim człowiekiem. Podświadoma dążność do osiągnięcia życiowego sukcesu spłyca relacje międzyludzkie, które z pozoru pełne wsparcia i zrozumienia stają się często środkiem realizacji własnych ambicji.
Korporacyjny schemat działania, który stawia sobie za główny cel bezpośredniość wzajemnych kontaktów jest z pozoru czymś zupełnie nieszkodliwym, a wręcz pożądanym – zacierają się bowiem sztuczne podziały między szefem, a podwładnym, a wszyscy pracownicy niczym jedna wielka rodzina pracują dla dobra firmy. Plusy takiego działania dostrzega wielu, jednak warto również przyjrzeć się minusom.
Zbyt otwarte podejście oraz nawiązywanie już na starcie zażyłych kontaktów skutkować może z jednej strony brakiem właściwego podejścia do wykonywanych obowiązków, które egzekwować będzie kierownik nie z nazwiska i sprawowanej funkcji, lecz kolega z pracy, z którym przecież od dawna jestem po imieniu. W konsekwencji z czasem zatracić może się szacunek do podwładnych, a obowiązki pracownicze i stosowanie regulaminów i procedur stanie się czymś zupełnie bez znaczenia.
Korporacyjny schemat działania różni się zatem od przyjętych powszechnie rozwiązań i wcale nie musi być gorszy, wszystko bowiem zależy od naszego podejścia i stosunku do pracy, która wykonywana sumiennie i rzetelnie winna bezwzględnie stanowić naszą wizytówkę.