Ostatnio zrobiło się dosyć głośno w telewizji i radiu o pluszowych misiach przebranych w cyrkowe stroje. A wszystko to dzięki ekologicznemu stowarzyszeniu z miasta Bielska Białej, Klubowi Gaja i maskotek produkowanych specjalnie dla IKEI.
Jak twierdzi Gaja maskotki przebrane w stroje cyrkowe mogą spowodować, że dzieci bawiące się nimi w przyszłości mogą wywołać w nich poczucie, że arena cyrkowa jest miejscem przyjaznym dla tych dzikich zwierząt. Choć warto zaznaczyć, że w nie wielu cyrkach w kraju i na świecie zwierzęta w nich „pracujące” są źle traktowane. Ale jak można przeczytać na stronie internetowej Klubu „cyrki nigdy nie są w stanie zapewnić dzikim zwierzętom odpowiednich warunków, ponieważ są one trzymane w nienaturalnych warunkach i zmuszane do nienaturalnych zachowań.
Tresura łamie ich charakter i instynkt obronny pozbawiając w ten sposób godności, a jedyną korzyścią takich działań jest zabawa publiczności. W najmłodszych takie pokazy umacniają bezmyślną zgodę na świat, w którym człowiek dominuje nad innymi stworzeniami nie licząc się z ich realnymi potrzebami” (z http://www.klubgaja.pl/aktualnosci/#id1499). W związku z tym „incydentem” Klub Gaja wystosował pismo do zarządu IKEI. W odpowiedzi zaś można wyczytać, iż IKEA nie akceptuje żadnych form okrucieństwa nad zwierzętami a podczas projektowania pluszaków firma nie wzięła pod uwagę negatywnego skojarzenia z okrucieństwem stosowanym wobec dzikich zwierząt. Wszystko zostało dyplomatycznie zażegnane.
A firma obiecała, że już więcej nie będzie projektować tego typu zabawek. Tylko warto się zastanowić, czy aby na pewno zabawa maskotkami wpływa aż tak radykalnie na nasze poglądy i zachowania. Moim zdaniem na takie zachowanie wpływa to jak na naszym podwórku czy blokowisku traktuje się zwierzęta.