Rozrzucone zielone legitymacje studenckie z hologramami, banknoty i ekran. Mroczne ujęcie obrazujące oszustwa na fałszywe legitymacje i podrabianie dokumentów.

Milionowe oszustwa na fałszywych legitymacjach studenckich zalały polski rynek

W Polsce na gigantyczną skalę rozwinął się proceder handlu podrobionymi zaświadczeniami o statusie ucznia i studenta. Fikcyjne szkoły i uczelnie-krzaki za kilkadziesiąt złotych wydawały dokumenty pozwalające na omijanie składek ZUS, wyłudzenia wizowe oraz bezprawne korzystanie ze zniżek transportowych. Zjawisko to naraziło Skarb Państwa na wielomilionowe straty i doprowadziło do szeroko zakrojonych śledztw prokuratorskich na terenie całego kraju.

Mechanizm działania uczelni-krzaków i skala fałszowania dokumentów studenckich

Proceder opierał się na wystawianiu dokumentów osobom, które nigdy nie pojawiały się na jakichkolwiek zajęciach. Wiele prywatnych placówek biorących w nim udział nie posiadało nawet numeru ewidencyjnego. Dokumenty trafiały w głównej mierze do obcokrajowców, takich jak obywatele Ukrainy, Białorusi, Kolumbii oraz Meksyku, jednak z metody tej chętnie korzystali również młodzi Polacy szukający oszczędności na przejazdach komunikacją miejską. Początkowa kwota za wpisanie na listę słuchaczy i uzyskanie fikcyjnego statusu ucznia wynosiła zaledwie 70 zł. Taka opłata pozwalała na odbiór certyfikatu oraz legitymacji studenckiej uprawniającej do zniżek, która była ważna przez sześć miesięcy. Po upływie tego czasu wystarczyło opłacić kolejny semestr rzekomej nauki.

Ceny na czarnym rynku za komplet sfałszowanych dokumentów wahały się od 200 zł do 800 zł. Przykładowo, za 600 zł można było otrzymać paczkę udającą papiery pochodzące z legalnie działającej szkoły. W obiegu znajdowały się również dokumenty całkowicie podrobione. Wyróżniały się one byle jakimi hologramami z mocno zniekształconą grafiką koniczynki, nieaktualnymi nazwami i numerami szkół, a także nieprawidłowym kształtem podpisu. Na legitymacjach często wpisywano fikcyjne odbywanie specjalistycznych kierunków, takich jak technik BHP z praktykami w służbie zdrowia, których dana placówka edukacyjna nigdy w swojej ofercie nie posiadała. Elżbieta Gotchold-Leśniewska, dyrektorka Publicznej Szkoły Policealnej „Cosinus Plus” w Piasecznie, regularnie składa w tej sprawie zeznania, a w samej jej placówce w jednym segregatorze udokumentowano aż 62 fałszywki. Nielegalne legitymacje były masowo wyłapywane podczas kontroli biletów prowadzonych przez Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM) między innymi w takich miastach jak Warszawa, Kraków, Wrocław oraz Olsztyn.

Wyłudzenia wizowe i omijanie składek ZUS przez nieuczciwe agencje pracy

Głównymi klientami grup przestępczych były nieuczciwe agencje zatrudnienia. Wykupywały one fałszywy status dla zatrudnianych obcokrajowców, by ułatwić im obejście skomplikowanych przepisów wizowych oraz celowo uniknąć odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne do ZUS. Mechanizm ten wiązał się z masowym oszukiwaniem samych imigrantów zarobkowych. Obywatelka Kolumbii imieniem Maria, pracująca w polskim zakładzie mięsnym, została wciągnięta w oszustwo całkowicie nieświadomie, płacąc 3000 zł za rzekomy kurs językowy. W zamian wpisano ją bez jej wiedzy na listy słuchaczy takich placówek jak Wyższa Szkoła Informatyki i Zdrowia. Rocio Flores, przedstawicielka związku zawodowego Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce, potwierdza, że imigranci szukający legalnej pracy padają ofiarami nieuczciwych pośredników.

Sytuację na rynku pracy miała unormować zmiana przepisów wprowadzona we wrześniu 2025 roku. Od tego momentu cudzoziemiec może legalnie uzyskać status ucznia wyłącznie po zdaniu państwowego egzaminu z języka polskiego na poziomie B1. Taki egzamin jest organizowany jedynie dwa razy do roku, a koszt podejścia do niego wynosi 3000 zł. Wcześniej jednak oszuści działali niemal bezkarnie, a zatrzymany organizator fałszerstw, Dariusz M., otwarcie pobierał od pracodawców opłatę w wysokości 750 zł za każde fikcyjne zaświadczenie.

Śledztwa prokuratorskie wobec organizatorów fikcyjnych studiów

Sprawa wyłudzeń doprowadziła do zakrojonych na szeroką skalę działań służb. W grudniu 2022 roku Prokuratura Okręgowa w Przemyślu wszczęła główne śledztwo obejmujące działalność uczelni z miasta Stalowa Wola oraz podmiotów edukacyjnych zrzeszonych wokół parasolowej organizacji Federacja Uczelni Aglomeracji Warszawskiej (FUAW). W kwietniu 2023 roku Straż Graniczna przeprowadziła nalot na ówczesną siedzibę FUAW, która mieściła się w mieście Wołomin pod adresem ul. Laskowa 4. Aktualnie w tym budynku działa mundurowe liceum im. 111 Eskadry Myśliwskiej. Siedziby uwikłanych podmiotów, w tym Wyższej Szkoły Współpracy Międzynarodowej i Regionalnej (WSWMiR) im. Zygmunta Glogera oraz Wyższej Szkoły Nauk Prawnych i Administracji im. Leona Petrażyckiego, zostały przeniesione pod adres ul. Prądzyńskiego w tym samym mieście, do niepozornego budynku przypominającego dom mieszkalny.

W proceder masowo angażowano osoby publiczne oraz budzące kontrowersje fundacje. W sierpniu 2023 roku Radosław Z., były prorektor WSWMiR, członek zarządu Fundacji Al Farabi oraz właściciel uczelni oskarżany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, promował studia podyplomowe pod nazwą Akademia Marihuany w Wołominie. Na nagraniu promującym ten kierunek wystąpił wspólnie z nim raper i były poseł Piotr „Liroy” Marzec. Z kolei opublikowane w czerwcu 2024 roku wyniki dziennikarskiego postępowania ujawniły związki władz FUAW z prorosyjskimi środowiskami. Wykładowcami na tych uczelniach byli oskarżony o szpiegostwo działacz Mateusz Piskorski oraz jego współpracownik Tomasz Jankowski, podczas gdy funkcję prezesa wspomnianej fundacji pełnił Jamil Absi, były pracownik ambasady Arabii Saudyjskiej.

Organy ścigania odnotowały w ostatnich miesiącach znaczące sukcesy, jednak skala fałszerstw pozostaje ogromna. W 2025 roku doszło do tymczasowego aresztowania Radosława Z., a zarzuty w pierwotnym śledztwie z ubiegłego roku usłyszało dodatkowo 11 innych osób. Pomimo tego na jednym ze sfałszowanych zaświadczeń uczelni WSWMiR widnieje data 1 października 2025 roku. Zaledwie miesiąc później, w grudniu 2025 roku, poszkodowana Kolumbijka Maria oficjalnie powiadomiła policję. WSWMiR weszła ostatecznie w stan likwidacji w marcu 2026 roku. Niedługo później, w maju 2026 roku, służby zatrzymały Dariusza M., byłego dyrektora szkoły dla dorosłych „Parva” w Sieradzu. Udokumentowano u niego 2500 fikcyjnych zaświadczeń, co wygenerowało dla Skarbu Państwa oraz ZUS straty rzędu 6 mln zł. Ze względu na wielomilionowe straty w całym kraju, prokuratury prowadziły przesłuchania świadków w miastach takich jak Modlin, Bielsko-Biała, Bydgoszcz, Lublin, Białystok, Rzeszów, Jelenia Góra, Rawicz oraz Milicz. Z danych aktualnych na dzień publikacji materiałów śledczych, czyli 21 września 2026 roku, wynika, że postępowanie w Przemyślu toczy się przeciwko 10 podejrzanym.

Poważne konsekwencje prawne dla posiadaczy podrobionych legitymacji studenckich

Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa jednoznacznie ostrzegają o ryzyku związanym z uczestnictwem w omawianym procederze. Świadome kupowanie i posługiwanie się sfałszowanym dokumentem edukacyjnym to przestępstwo bezpośrednio podlegające pod kodeks karny. Patrole Policji, Straży Granicznej, a także kontrolerzy ZTM zostali skutecznie uwrażliwieni na cechy identyfikujące podrobione zaświadczenia. Sytuacja jest szczególnie krytyczna w przypadku cudzoziemców, dla których złapanie z fałszywym statusem studenta podczas wylegitymowania może nieodwracalnie przekreślić szanse na stabilne życie w Polsce i wiąże się z natychmiastową procedurą deportacyjną.

Powyższy tekst ma charakter informacyjno-edukacyjny i opiera się na ustaleniach organów ścigania oraz dostępnych materiałach badawczych aktualnych na dzień 21 września 2026 roku. Należy pamiętać, że kupowanie i posługiwanie się fałszywymi dokumentami jest przestępstwem, a wobec osób wymienionych z imienia i inicjału w kontekście toczących się śledztw obowiązuje zasada domniemania niewinności.