Publicystyka

Jako zadowolony kursant kierujemy się ku spotkaniu z przeznaczeniem. Jednak im jesteśmy bliżej tajemniczego miejsca zwanego Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego (WORD) tym nasze nastawienie staje się coraz mniej optymistyczne. Na dzień dobry witają nas smutne twarze osób, którym niestety nie udało się zdać egzaminu. Jeszcze się nie zapisaliśmy na egzamin a już odczuwamy przedsmak tego co nas może czekać. Zaciskamy zęby i wchodzimy do zazwyczaj potężnego i pięknego gmachu. Czujemy się jak wieśniacy wkraczający do zamku władcy i pana, który to jednym gestem może zadecydować o naszym dalszym być albo nie być.
Witam, w naszym opowiadaniu nastąpił przełom. Instruktor w pełni świadomy swoich praw i obowiązków, zdrowy na umyśle i na ciele postanowił przełamać strach i wyjechać z Nami na miasto ;] Także wyjeżdżamy z dobrze znanego nam parkingu, a celem naszej podróży jest centrum. Spokojnie, spokojnie – żartuję. Instruktor na początku wybierze nam jakieś mało uczęszczane przez inne samochody polne dróżki i boczne uliczki. Wyjazd na miasto mógłby się okazać perfekcyjnie wyreżyserowaną akcją pilota kamikadze.A zakładamy, że Instruktor ma do kogo wracać po pracy i nie przeżył jakiś większych traumatycznych przeżyć.
Witajcie! W dzisiejszym artykule postaram się przedstawić wszystkie cudowne emocje, jakie towarzyszą nam podczas zdobywania prawa jazdy ;] Polska… ach Polska ma swoją specyfikę ;] My Polacy tworzymy wiele bardzo ciekawych a jednocześnie strasznie pokręconych systemów i mechanizmów ;] Jednym z nich jest system zdobywania prawa jazdy ;] Tak, właśnie po ukończeniu magicznej granicy 18 lat, wielu (szczególnie) mężczyzn pragnie uzyskać wszelkie niezbędne dokumenty umożliwiające im prowadzenie samochodu ;] Początkowo największym problemem, dla młodych ludzi jest pozyskiwanie pieniędzy niezbędnych do zapisania się na kurs prawa jazdy. Stosowanych jest wiele różnorakich i bardzo oryginalnych sposobów. Jednym z nich jest przekonywanie rodziców, że bez prawa jazdy nie znajdzie się pracy. Inni starają się przyjąć taktykę małego kotka ;) - ale mamo… ale tato prawo jazdy to bardzo… Inni skrupulatnie oszczędzają lub zapisują się na różnorakie letnie okresowe roboty. Suma sumarum udaje się w końcu uzyskać pieniądze. Młodzian szczęśliwy podąża do wybranej przez siebie szkoły nauki jazdy i się uczy ;]
Witam ponownie w już czwartej odsłonie wirtualnego świata by artee ;) Jak zapowiadałem w poprzednim artykule ten w całości poświęcony zostanie sprawom damsko – męskim. Na wstępnie pragnę zaznaczyć zasadniczą różnicę jaka panuje pomiędzy grami przeglądarkowymi a serwisami randkowymi (która według mnie jest oczywista). Gracz dołącza w poczet uczestników pewnej rozgrywki nie z chęci stworzenia nowego związku. Natomiast serwis randkowy, przynajmniej w zamyśle twórców, ma służyć zawieraniu różnych relacji damsko – męskich (o innych wedle upodobań).
Witajcie! W kolejnym z artykułów dotyczącym kwestii związanych z wirtualnym światem gier przeglądarkowych postaram się przybliżyć Wam zasady jakie rządzą w wybranych przeze mnie grach. Oczywiście moim celem nie będzie przedstawienie Wam mechanizmów rozgrywek lub systemu doskonalenia postaci. Skupię się raczej na kwestii tworzenia specyficznych powiązań między poszczególnymi graczami. Artykuł ten jest pisany z perspektywy dawnego szefa jednego z czołowych klanów – mojej skromnej osoby. W czasie mojej kilku letniej przygody z grami takimi jak Bloodwars czy Plemiona zdobyłem wiele ciekawych doświadczeń oraz zaobserwowałem różne specyficzne modele zachowań poszczególnych graczy.
Witam wszystkich spracowanych rodaków ;) W Naszej naturze chyba już od dawien dawna leży tendencja do narzekania. Polak potrafi narzekać na niemalże wszystko – czego np. ja jestem doskonałym przykładem (niestety :)) Jednak na obecnie rozpoczynający się rok 2012 nawet Nam, Polakom będzie trudno narzekać ;) Oczywiście chodzi mi o kwestie dotyczące ilości wolnych dni (ponieważ na pogodę zawsze będziemy narzekać – cóż taka Nasza natura) od pracy i możliwości stworzenia kombinacji, dzięki którym można będzie wykreować długie weekendy. Rok 2012 daje nam możliwość przyjęcia roli Napoleona lub innego wielkiego stratega ;] Przy odrobinie umysłowej gimnastyki możemy w ciągu tego roku cieszyć się kilkoma naprawdę pokaźnymi długimi weekendami, jak i całymi tygodniami niczym nieskrępowanej wolności.
Witajcie, w już drugim artykule dotyczącym przeglądarkowych gier internetowych postaram się skupić na tym, czy darmowe gry przeglądarkowe są faktycznie bezpłatne. Dodatkowo przeanalizuję wpływ różnorakich gier na życie graczy.
Witajcie, zastanawialiście się kiedyś nad fenomenem różnorakich, darmowych gier przeglądarkowych? W Internecie można spotkać bardzo wiele rodzajów gier tego typu.
Święta tuż, tuż i zapewne ostatnie dni będą stanowić ostatnią szansę dla tych, którzy jeszcze nie zakupili prezentów dla swoich najbliższych – a zapewne takich osób nie brakuje. W gąszczu sklepowych półek oraz wyskakujących na nas z niemalże każdego sklepowego zakamarka sympatycznych maskotek oferujących różne często dziwaczne ustrojstwa, należy strzec się tzw. promocji. Kup 2, trzecie dostaniesz gratis, kup toster a 10 butelek płynu do naczyń dostaniesz w super promocyjnej cenie – takiego typu chwyty są niemalże normą i to nie tylko w święta. Sprzedawcy oferują nam wiele różnorakich, według nich wyszukanych i wyjątkowych okazji – jednak czy tak jest naprawdę? Czy nastrój świąteczny również zapanował w sercach wielu, na co dzień bezlitosnych i duszących każdą złotówkę właścicieli sklepów? Moi drodzy, święta to oczywiście czas zadumy i refleksji ale w życiu prywatnym a nie biznesowym. Dla wielu sklepów stanowią one prawdziwe żniwa. Wiele sieci sklepów słowem kluczem jakim jest „promocja” zachęca do zakupu nie tylko (jak się często okazuje) niepotrzebnych towarów ale również Nas po prostu oszukuje. Jedną z takowych metod jest sztuczne podwyższanie ceny w okresie przed świątecznym. Klient nagle widzi w sklepie, że dany towar kosztuje dużo mniej niż jeszcze kilka tygodni temu – nic bardziej mylne. Towar wreszcie (po obniżce) kosztuje tyle ile powinien. Innym chwytem jest zmniejszanie gramatur opakowań – kto by się zorientował, że nasze ulubione cukierki ważą o 10 gram mniej… Ha można również sztucznie powiększyć opakowania, co będzie nam sugerować, że danego produktu jest więcej za tą samą cenę – ha więcej to jest tylko powietrza w opakowaniu ;) Również należy uważać przy kasach, bo często towary w kasowym okienku okazują się ciut droższe niż to przewidują sklepowe etykietki – miła pani mówi, że… no nowa cena… a mamy bałagan… a coś tam jeszcze. Wartym uwagi jest także przyjrzenie się tzw. promocjom z serii – 70% ;] Oczywiście jest to prawda, cena jest obniżona ale na dany artykuł. Słowo „dany” określa najczęściej jeden krój bokserek – a to, że na stoliczku jest ich tysiąc rodzajów to już jest inny problem. Dlatego uważajcie co i gdzie kupujecie, bo wspaniała promocja może Wam przysporzyć bólu brzucha i niestrawności i to przed samymi świętami ;) Wesołych Świąt :)
Natchniony niedawno obejrzanym film (Historie z Yodok) na temat obozów koncentracyjnych w Korei Północnej, postanowiłem napisać krótki artykuł na temat sytuacji jaka panuje w tymże kraju. Już na jego samym wstępie Autor informuje nas, że w tymże kraju występuje system totalitarny w czystej postaci. Wielu z Nas zapewne uważa, że takiego systemu już w ogóle nigdzie na świecie nie ma, że został on wykorzeniony wraz z końcem zimnej wojny, jednak w Korei Północnej ciągle on występuje.
Trzymając się tematyki ostatniego artykułu, chciałbym pozostać wśród osób starszych i ich różnych, przyznam bardzo nierozumianych zachowań. Zacznijmy może od strefy kościelnej – tak, nie tylko w komunikacji osoby z nietypowym nakryciem głowy dyktują swoje warunki :) Pewnej niedzieli, trochę wcześniej niż zwykle zawitałem w kościelne progi. Niczego się nie spodziewając zająłem jedno z miejsc i oddałem się kontemplacji. Ludzie powoli się schodzili i zajmowali miejsca – co w rezultacie doprowadziło do zajęcia całej ławki, na której przyszło mi siedzieć. I nagle wyłania się ona… lekko przygarbiona, o atramentowym odcieniu włosów… swoją drogą zastanawiam się jakim cudem, na głowach wielu pań w podeszłym wieku pojawiają się tak fantazyjne i niespotykane kolory… Nie wiem czy to zauważyliście ale wśród omawianej grupy bardzo często można zobaczyć kolor różowy, zielony czy marchewkowy – ciekawe zjawisko, no ale wracając do tematu… Po chwili owa, nie pierwszej młodości, nimfa podeszła do mnie. Z jej ust wyłonił się delikatny ledwo słyszalny głosik – „Widzi pan, Ja tutaj zawsze siedzę”. Pragnę zwrócić uwagę, że szczególnie akcentowane było słowo „widzi” oraz „JA”. Takowe zdanie jest wyrokiem, nic nie można zrobić – uległem (odprowadzony wzrokiem pozostałych osób).
Witajcie! Któż z nas nie miał różnorakich przygód związanych z poruszaniem się różnorakimi autobusami lub tramwajami. W tym jednak artykule pragnę skupić się na, nazwijmy to, fenomenie kultury siadania w autobusach ;] Iluż to z nas drży na samą myśl przed zajęciem wolnego miejsca w autobusie ;) Sam poruszając się tymże zacnym środkiem transportu jakim jest autobus miałem wiele przygód z można by powiedzieć specjalną warstwą społeczną jakim są autobusowe babcie. Oczywiście starszym ludziom należy się szacunek i pomoc – czego w najmniejszym stopniu nie neguję. Tyle, że to my (zdemoralizowana, kapitalistyczna, egoistyczna ba wręcz szatańska) młodzież często postrzegani jesteśmy jako oprawcy starszych ludzi – niemiłosierni kaci, którzy żywią się ich cierpieniem. My bezduszni uczniowie, wygodnie siedząc z kamiennym sercem obserwujemy ledwo stojące i dyszące, obładowane torbami babcie. Przedstawiani często jesteśmy w roli oprawców i barbarzyńców – ale czy tak jest naprawdę? Postaram się przedstawić ten problem z mojej perspektywy. Przeprowadzimy badanie konkretnego – mojego przypadku.

Fotografia artykułu

Bezpłatny poradnik - Jak skutecznie i trwale schudnąć

Informacje o plikach cookie. Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu
ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Regulamin