Recenzje

Film ciekawy, ale trochę pokręcony. Opowiada on historię mistrzów oszustwa. W świecie wypełnionym kłamstwem bardzo trudno, szczególnie po dłuższej chwili oglądania, połapać się, co jest prawdą, a co nie. Miałem chwilami problem w zidentyfikowaniu i odróżnieniu prawdziwych uczuć od tych udawanych. Gra aktorska świetna, jednak akcja chwilami się niemiłosiernie wydłużała. Momentami miałem ochotę przewinąć lub ją przyspieszyć…
Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża… nie, nie, i jeszcze raz nie. Nic z tych rzeczy, jeśli mówimy o sławetnym need for speed. Oj, tyle godzin spędziłem przed komputerem/konsolom próbując wyśrubować jak najlepsze czasy… Lata beztroskiej młodości, chwili (jak kilka godzin można nazwać chwilą ;) ) spędzanych w wirtualnych samochodach – oj kto grał, ten wie.
    Anioł… kojarzy się nam raczej z piękną, niezwykłą i dobrą istotą. Uosobienie wszelkich cnót. Jeśli takiego anioła spodziewamy się spotkać w filmie Smarzowskiego, to możemy się grubo rozczarować. Film nie jest ani piękny, ani szlachetny… o cnotach już nie wspominając. Traktuje on o tradycyjnym i bardzo popularnym polskim nawyku… piciu. Sam nie wylewam za kołnierz, ale bohaterowie przedstawieni w filmie, stali się w tej dziedzinie ekspertami… niedościgniętymi mistrzami, którzy swoje umiejętności ćwiczyli regularnie i z pełnym zapałem. Picie stało się życiem…
     Miałem sporo obaw zanim udałem się do kina na drugą odsłonę „300-tu”. Pierwsza część mnie osobiście bardzo urzekła.  Zastanawiałem się, jak to będzie z kontynuacją serii. W sumie, „300: Początek imperium” nie jest stricte tylko i wyłącznie kontynuacją, ani też – jak wskazuje nazwa – prequelem… Film jest jednocześnie sequelem, prequelem oraz rebootem – oj jest tego trochę…  Jednak czy taka mieszanka jest strawna dla przeciętnego widza? Czy twórcy filmu zbytnio nie rozciągnęli fabuły?
Jako fan przygód rozgrywających się w bajecznym Śródziemiu, film „Hobbit. Pustkowie Smauga” był obowiązkową pozycją, którą po prostu musiałem zobaczyć. Nie było innej możliwości! Ocena filmu może nie być obiektywna, gdyż jestem fanem tolkienowskich klimatów – lubuje się w takowej stylistyce. Cała seria Władcy Pierścieni była czymś wartym odnotowania w moim życiu. Naprawdę niemal oszalałem na tym punkcie. Ciekawym było, iż filmy trwające wiele godzin mijały w mgnieniu oka – mogłem je również obejrzeć ponownie. Podobnie było w przypadku drugiej części Hobbita. Chociaż mam dziwne wrażenie, iż z krótkiej powieści tworzona jest wielka epopeja. Książkę czytałem w gimnazjum jako dodatkową lekturę – po raz pierwszy z przyjemnością przeczytałem szkolną lekturę. Świat stworzony przez Tolkiena potrafi urzec i pochłonąć bez reszty. Aczkolwiek jestem świadom, iż nie każdemu te klimaty muszą przypaść do gustu. Dla mnie świat przepełniony orkami, goblinami, elfami, krasnoludami i innymi bestiami jest wyjątkowy. Uniwersum stworzone przez Tolkiena jest niezwykle kompletne i imponujące.
Nie wiem czy natknęliście się na film pt. „Orc Wars”. Powiem szczerze, iż początkowo myślałem, iż będzie to kolejny film w klimatach fantasy. Będę oglądał zmagania ludzkiej rasy z okrutnymi orkami. Rycerze, dobro, zło itp. W sumie dużo się nie pomyliłem – coś z tego zostało zachowane. Jednak przedstawiona w filmie fabuła całkowicie mnie zaskoczyła. Standardowo nie będę jej zdradzał, aczkolwiek powiem tyle: „czarodziej nie jedno ma imię”.
Film rozpoczyna się bardzo fajnie. Osobiście lubię takie a’la komiksowe wprowadzenia. Już przed obejrzeniem filmu byłem do niego pozytywnie nastawiony. Wyczekiwałem możliwości pójścia do kina i poznania historii 47 roninów. Spodziewałem się, iż będzie to historia przepełniona honorem, odwagą oraz wartościami prosto z kodeksu samurajów – i tak było.
Myślałem, że po zapoznaniu się z wyczynami Michała Wiśniewskiego… już nic nie będzie wstanie mnie zdziwić – przynajmniej w ten sam dzień… Jednak pani Natasza Urbańska wyprowadziła mnie z tegoż błędu…
Witajcie! Igrzyska śmierci – w pierścieniu ognia, to druga odsłona miłosnych perypetii na linii Gale-Katniss-Peeta. Tytułowe igrzyska organizowane są co roku i ich celem jest wyłonienie zwycięskiej pary, która utrzyma się przy życiu. Z 12 dystryktów wybieranych jest po dwoje śmiałków, którzy staczają pomiędzy sobą bratobójczą walkę.
„Listy do M” to polski film komediowy z 2011 roku w reżyserii Mitji Okorna. Występują w nim popularni i lubiani polscy aktorzy, tacy jak: Maciej Stuhr, Roma Gąsiorowska, Tomasz Karolak, Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk i inni. „Listy do M” to niezwykle ciepła i zabawna komedia, która wzruszy do łez i rozbawi każdego, nawet najbardziej wybrednego widza. Akcja filmu toczy się w okresie bożonarodzeniowym, wprowadza więc znużonego jesienną szarością widza w świąteczny klimat. W filmie zastosowany został montaż równoległy – przeplata się w nim kilka wątków – pięć różnych historii, które łączą dwie rzeczy – Boże Narodzenie i.. miłość!
Robert de Niro, Kevin Kline, Morgan Freeman i Michael Douglas postanowili wybrać się na imprezę do Las Vegas. Ostatni z bohaterów pragnie wsiąść ślub z uroczą i dużo młodszą kobieciną – oświadczyny na pogrzebie przyjaciela wydają się oryginalnym pomysłem. Niby idea wydaje się oklepana: impreza, ślub oraz związane z nim dylematy. Jednak w tej opowieści jest coś więcej...
Po latach milczenia, na muzyczny rynek powrócić próbuje doskonale wszystkim znany lider grupy Ich Troje – Michał Wiśniewski, który po ogromnych zmianach nie tylko wizualnych, ale także jak twierdzi mentalnych, postanowił wydać swój pierwszy solowy album.

Fotografia artykułu

Bezpłatny poradnik - Jak skutecznie i trwale schudnąć

Ciekawe filmy

Informacje o plikach cookie. Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu
ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Regulamin