14 listopad 2013

Piwo- twój psychoterapeuta?

Dział: Felietony
Napisał 
Coraz częściej można zauważyć nasilającą się tendencję do odwiedzania różnej maści specjalistów. Szczególnie jest to widoczne w związku z wszelakiej maści psychoterapeutami. Jednak czy jest to konieczne? Czy faktycznie za każdym razem potrzebujemy pomocy specjalistów. Może wystarczy zwykłe, pospolite piwko?

 

Fachowa pomoc – w rękach specjalisty

Coraz częściej ludzie decydują się na wizyty u specjalistów różnej maści. Również w dziedzinie zdrowia częstszym jest korzystanie z usług np. psychoterapeutów. Wydaje się, iż (szczególnie na Zachodzie) ludzie z każdą nawet najmniejszą głupotą pędzą do psychoterapeuty. Nie potrafią poradzić sobie nawet z najdrobniejszymi problemami. Jednocześnie owi specjaliści szprycują klientów różnego typu specyfikami – bez względu na ich działania uboczne.

 

Piwo

Bursztynowy trunek uważany jest za jeden z najstarszych i najczęściej spożywanych napojów alkoholowych świata. Można powiedzieć, iż piwo stanowi napój, który zawiera alkohol oraz dwutlenek węgla, który z kolei otrzymywany jest w związku z fermentacją alkoholową słodu, chmielu oraz drożdży. Można by jeszcze długo pisać o piwie. Analizować jego etymologię oraz historię. Jednak wydaje mi się, iż jest to zbędne.

 

Piwna terapia

Wydaje mi się, iż wiele osób zamiast chodzić do psychoterapeutów mogłoby zakupić komplecik piwek i siąść wygodnie w fotelu lub spotkać się ze znajomymi. Piwo, odrobina relaksu i zapomnienia może zdziałać cuda. Pozwala nam odpocząć i chociaż na chwilkę oderwać się od zmartwień – lub spojrzenie na nie z innej perspektywy. Jest to zdecydowanie tańszy i zdrowszy sposób radzenia sobie z problemami – oczywiście nie zalecam zbyt częstego stosowania lub przekraczania dopuszczalnych dawek leczniczych.

 

Dlaczego jesteśmy tacy słabi?

Dlaczego ludzie coraz częściej decydują się na wizyty u psychoterapeutów? Dlaczego zażywamy coraz więcej różnej maści leków i suplementów? Wychodzi na to, iż w aptece można kupić tabletkę niemalże na każdą dolegliwość. Jesteśmy coraz mniej odporni? Może życie staje się coraz bardziej uciążliwym? Te i wiele innych pytań można zadać współczesnemu człowiekowi. Jednak szukanie odpowiedzi nie jest zadaniem prostym. Moim skromnym zdaniem, powody takowego stanu rzeczy tkwią nie w otaczającym nas świecie. Problem tkwi głęboko w nas. Ściślej rzecz ujmując umiejscowiony jest on w naszym lenistwie i dumie. Łatwiej jest wskazać, iż nasze kłopoty wynikają z czynników zewnętrznych. Nie radzimy sobie, gdyż mamy pecha, inni się na nas uwzięli, świat pędzi, uczestniczymy w wyścigu szczurów. Mało kto zastanawia się, czy popełniane przez nas błędy wynikają w głównej mierze z naszych słabości i niedoskonałości. Łatwiej jest także wziąć tabletkę od wszystkiego, aniżeli podejmować długotrwały wysiłek na rzecz poprawy sytuacji. Wydaje mi się także, iż winny jest sposób kształcenia. Coraz częściej uczniowie mają trudności z samodzielnym myśleniem oraz formułowaniem poglądów – to jest oczywista wina przyjmowanych kluczy odpowiedzi i testów. Uczeń ma przyswoić wiedzę i myśleć według klucza – wszystko odbiegające od wzoru jest błędne… No to wkuwanko. Tylko, w życiu ciężko jest stosować podobną politykę…

Spodobał Ci się ten artykuł? Poleć go innym !

Fotografia artykułu

Aktualności

Ciekawe filmy

Nauka i rozwój

Informacje o plikach cookie. Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu
ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Regulamin