11 wrzesień 2014

Polityka – czyli jak z gów*a ulepić piękny kwiat

Dział: Felietony
Napisał 
Polityka… Zło czy piękno? Polityka jest niezwykle skomplikowaną grą. Mówi wam to osoba, która troszkę o tym studiowała. Nie jestem ekspertem, ale nie jestem także laikiem. Jak podchodzicie do polityków i wygłaszanych przez nich treści?  

 

By mowa była prosta…

Pan Artur skończy stosunki międzynarodowe. Pan Artur jest specjalistą z zakresu bezpieczeństwa. Pan Artur trochę o polityce się uczył i czytał. Pan Artur ukończył przedmioty dotyczące prowadzenia mediacje, negocjacji, przywództwa, protokołu dyplomatycznego, komunikacji itp. I co pan Artur o tym wszystkim myśli? Po co wam to mówi? Polityk nie powie nic wprost. Oj to jest samobójstwo. Zresztą nie wiem czy oglądaliście serial „Ranczo”. W jednym z odcinków jest scena, w której pan senator przygotowuje się do debaty. Na dobrą sprawę musi się nauczyć tyko jednej formułki: „to bardzo ważny temat. Mam ten temat na uwadze ale zanim odpowiem należy go przedyskutować w szerszym gronie, aby nie podjąć pochopnej decyzji” – tak można odpowiedzieć niemal na każde pytanie. Po co o tym mówię? Polityka to gra. Mówienie tego, co inni chcą usłyszeć. Dążenie do celu różnymi kanałami. Często dwulicowość.  Polityka idzie w parze z dyplomacją. Dyplomację można różnie rozumieć i ma różne oblicza. Ja dyplomację rozumiem w wymiarze pozytywnym, ale o tym za chwilę. Wracając do polityków. Miałem na uczelni „kolegę”, który był wójtem. Ten już doświadczony pan, nie umiał mówić niczego wprost. Na proste pytania odpowiadał tak zawile, że „masakra”. Czasem po 10 minutowym monologu, i tak nie było wiadomo co myśli – to jest polityka. W polityce myśli się to, co jest przez większość uważane za właściwe – czy czasem nie ma podobnie w codziennym życiu? Pan polityk nie powie czegoś, co mogłoby go pogrążyć. Pan bodajże Miller chyba (naprawdę nie jestem pewien) wizytując powodzian pozwolił sobie na chwile szczerości. Powiedział że współczuje powodzianom, ale to ich wina (powinni liczyć się z ryzykiem zalania) gdyż wybudowali dom na terenach zalewowych i go nie ubezpieczyli. Jaka była reakcja? Oj poparcie spadło… Tak się kończy chwila szczerości w świecie politycznym – mimo, że pan Miller miał rację… Ludzie jednak nie lubią krytyki.

 

Tak cię zgnoję, że aż się uśmiechniesz…

Politycy co jakiś czas obrzucają się błotkiem. Robią to celowo, taka polska gra. My, szaraczki, oglądamy i klaszczemy. Myślimy, że to cyrk, a politycy to klauni. Jednak tak naprawdę, to my jesteśmy klaunami. Dajemy się „robić” jak małe dzieci. Oni dziś obrzucają się botem, a jutro będą się ściskać i pić razem herbatkę. Politycy zręcznie wykorzystują nasze słabości. Dają nam coś w co chcemy wierzyć. Dostarczają nam emocji i poczucia, że my jesteśmy od nich lepsi. Wprowadzają w nas atmosferę nie mocy i konieczności akceptowania bieżącego stanu. W sejmie wiele osób to naprawdę inteligentni ludzie, nie jest łatwo się tam dostać. Nie jest łatwo egzystować świecie politycznym.  Polityka to gra, której ofiarami jesteśmy my. Sejm jest przekrojem polskiego społeczeństwa. Nie raz się zastanawiamy, kto wybrał tych ludzi… my! Ty malkontencie ich wybrałeś za pośrednictwem czynnego lub biernego głosowania…

 

Obiecanki…

Ludzie! Czytaliście kiedyś plany wyborcze polityków? Ja kiedyś z czystej ciekawości to uczyniłem. Każdy chce nam dać raj na ziemi. Nie ma w nich mowy o cięciach i negatywnych konsekwencjach wprowadzenia planowanych zmian. Polityka lubi miłe słowa. Polityka lubi jak coś jest do osiągnięcia w sposób szybki. Polityka nie patrzy w przyszłość… przynajmniej nie w polskim wydaniu… Kogo z polityków obchodzi jak decyzja wpłynie na Polskę za 10 lat? Liczy się obecny efekt. Panie Kowalski, ma pan tańsze bułeczki? Ciesz się pan! A, że te dzisiejsze tańsze bułeczki odbiją się panu czkawką za 5-6 lat, kogo to będzie obchodzić… Obiecuje się złote góry. Wszyscy Polacy będą żyli w dobrobycie. Ulgi, zasiłki, renty, nagrody, wyróżnienia, dodatki… ale za co? Przecież to wszystko dostajemy za nasze pieniądze. By coś otrzymać, najpierw trzeba to coś dać. Chyba łatwo zapominamy, że państwo to my. Przypomina to sytuacje z rosyjskiej wsi, gdzie babcia dostaje głodową emeryturę i jest… uwaga… szczęśliwa. Tak, tak babcia ma portret Putina i dziękuję, iż łaskawie wysyła on jej pieniądze. Nie można jej wytłumaczyć, iż to są jej pieniądze, że ona przez całe życie zbierała na tą emeryturę…

 

Dyplomacja, negocjacje, mediacje…

Sam pozytywnie podchodzę natomiast do dyplomacji. Prowadzenie negocjacji czy mediacji to naprawdę wielka sztuka.  Jest wiele zasad jakie powinien przestrzegać dobry mediator. Jest także wiele zasad jakie powinno się zachować w negocjacjach. Wiecie, że mediacji nie podejmuje się, kiedy jedna strona chce np. nas przekupić lub pragnie aby jej oponent był stratny? Istotą mediacji jest chęć porozumienia. Strony muszą chcieć dojść do porozumienia. Tu nie ma miejsca na chęć wygrania. Tutaj należy rozwiązać sytuację problemową. Uczono mnie, że kompromis nie jest najlepszy. Można bowiem w pewnych sytuacjach „mieć i zjeść ciastko”. Nie jest to zadaniem łatwym, ale jest możliwe. Sztuką jest spojrzenie na problem w szerszej perspektywie. Bez sensu jest się okopywać – tak do niczego nie dojdziemy. Musimy wznieść się ponad problem i spojrzeć na niego z góry. Czasem jego rozwiązanie jest prostsze, aniżeli się mam początkowo wydawało. Ludzie nieposiadający zdolności empatii nie mogą tego uczynić. Aby się porozumieć z drugim człowiekiem, musimy przede wszystkim go zrozumieć. Zrozumieć to co nim kieruje i na czym zależy. Ale czy chcemy to zrozumieć? Łatwiej jest się okopać i tupać nóżką, co nie?

 

No ale co z tym kwiatkiem?

Z jednej strony sztuką jest przekazać wiadomość w taki sposób, aby pomimo jej negatywnego charakteru, została odebrała niemalże w pozytywnym kontekście. Jestem zwolennikiem dobierania odpowiednich słów, szczególnie wobec ludzi dla nas istotnych i ważnych – ale nie tylko wobec nich. To wymaga wysiłku, ale jest przejawem szacunku. Nie mylcie tylko dobierania odpowiednich słów z kłamaniem. To zupełnie inna baja. Podobnie jak mówienie pół prawdy. Można coś przekazać w sposób delikatny, ale nie warto kłamać… Szczególnie nie warto kłamać w celu osiągnięcia jakichkolwiek korzyści. Czemu? Bo w domu czasem trzeba spojrzeć w lustro. Warto szmacić się za kilka złotych? Warto w ogóle szmacić się za pieniądze? Czym wtedy jesteśmy, że można nas kupić? Ponoć każdego można kupić, kwestią jest cena. Nie zgadzam się z tym. Wiem, że wiele osób się sprzeda. Jednak wiem też, że nie każdy tak uczyni. Gonimy za pieniędzmi, a to zwykły kawałek papieru. Ich wartość siedzi nam w głowie. Nie można bez pieniędzy żyć, ale warto dla pieniędzy żyć? Tak Polityka i pieniądze to nierozerwalne tematy. Europarlament. Politycy dostają znaczne pieniądze – niech mają! Co mnie to obchodzi. Jednak im jest mało. Dostają pieniądze na dojazdy – co robią? Zamiast dojechać, tak jak deklarują, biorą pieniądze i kiszą się jak ogórki w jendym samochodzie w kilka osób. Ktoś powie, że to pomysłowość. Ogólnie, że takiego typu zachowania to przejaw pomysłowości. Ja powiem, że jest to brak honoru. Szczególnie dla tego, że ich stać na ten dojazd i godne życie. Mimo to ciągle mało. Gdzie się podział honor, kiedy cos komuś obiecujemy. Gdzie podział się honor, kiedy kłamiemy prosto w oczy? Gra… jednak każda gra ma też swoje podstawowe reguły. Pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Mężczyzna nie można powiedzieć: „nie pamiętam, nie przypominam sobie itp.” kiedy doskonale wie o co chodzi. Za swoje czyny trzeba brać odpowiedzialność, tego właśnie wymaga honor. Honor jest obecny w polityce?

Spodobał Ci się ten artykuł? Poleć go innym !

Fotografia artykułu

vote

Aktualności

Ciekawe filmy

Nauka i rozwój

Informacje o plikach cookie. Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu
ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Regulamin