26 czerwiec 2014

Scream for me Poland, czyli Iron Maiden, Slayer i Ghost w Poznaniu!

Dział: Relacje
Napisał 
Wybuchy, ogień, gigantyczne stwory, a także śpiewający biskup – to wszystko mogli zobaczyć fani zgromadzeni 24 czerwca w poznańskim INEA Stadionie.

 

To było wielkie muzyczne święto i trzeba przyznać, że jak na taki skład za bardzo przyzwoitą cenę. Muzyczną ucztę swoim występem rozpoczęła grupa Ghost, która już od jakiegoś czasu wojuje serca metalowych słuchaczy, a do słuchania zespołu przyznał się chociażby sam frontman formacji Metallica. Zespół obrał bardzo ciekawy image sceniczny, który w moim odczuciu jest największym plusem tego składu. Pod względem show wszystko się zgadzało i robiło wrażenie. Charyzmatyczna postać wokalisty, wcielającego się w rolę metalowego biskupa oraz mroczni mnisi, którzy swoimi riffami rozgrzali publikę przed kolejnymi występami. Chociaż trzeba przyznać, że był to bardzo udany występ, jakoś nie potrafię się przekonać do tego zespołu. Jednak po reakcjach fanów zgromadzonych na poznańskim INEA Stadionie można było zobaczyć, że większości twórczość grupy nie jest obca i odebrana została bardzo pozytywnie.

Slayer w Poznaniu - Hołd złożony HannemanowiKolejni na scenie zameldowali się muzycy z legendarnej formacji thrash metalowej – Slayer. W przypadku tego zespołu nie można mówić o zwyczajnych słuchaczach, a swojego rodzaju oddanych „wyznawcach”, którzy znakomicie znają historię oraz wszystkie kompozycje zespołu i są w stanie przebyć tysiące kilometrów aby zobaczyć występ swojej ulubionej kapeli. Już w chwili gdy na scenie pojawił się Tom Araya i spółka pod nią rozpętało się prawdziwe piekło. Fani szaleli, skakali i śpiewali wspólnie z zespołem. Nie zabrakło w zasadzie żadnego z największych przebojów formacji. Można było usłyszeć „Seasons in the Abbys”, „War Ensemble”, „Dead Skin Mask”, Raining Blood” oraz dedykowany zmarłemu niedawno gitarzyście, Jeffowi Hannemanowi „Angel of Death”. Bardzo dobry występ, jak na takich starych wyjadaczy przystało i chociaż na scenie było statycznie, pod nią ludzie bawili się naprawdę niesamowicie!

Scream for Me Poland !!!

Iron Maiden - Eddie na scenieNajlepsze pozostało jak zawsze na koniec. Nim na scenie pojawili się muzycy z Iron Maiden z głośników wybrzmiało intro w postaci „Doctor Doctor”. Publika zaczęła już wspólną zabawę, śpiewając do nagrania i klaszcząc w jego rytm niecierpliwie oczekując aż pojawi się Bruce Dickinson i spółka. Na początek Brytyjczycy zagrali „Moonchild”, który wywołał wśród słuchaczy istną euforię. Przez cały koncert wśród publiczności panowała bardzo radosna atmosfera i wszyscy bawili się doskonale. Praktycznie przy każdym numerze fani śpiewali z wokalistą, a także zachęcani przez niego poprzez tradycyjne „Scream for me Poland!” wydzierali się wniebogłosy.

Co utwór scena zmieniała swoje oblicze i pojawiała się kolejna odsłona maskotki zespołu – Eddiego. Ten przemiły potworek pojawiał się jako trzymetrowy, kroczący pirat, który tradycyjnie powalczył z muzykami, jako gigantyczny pisarz podczas „Seventh Son of a Seventh Son”, czy potwór z sercem w ręku. Nie zabrakło także innych urozmaiceń w postaci ogni, wybuchów, czy diabła podczas „The Number of the Beast”. Pomimo tego, że każdy z członków Iron Maiden już dawno ma za sobą pięćdziesiątkę, każdy dawał niesamowity pokaz energii i szalał na scenie.

Na szczególny podziw zasługuje oczywiście Bruce Dickinson, który skakał, biegał i pojawiał się co chwile w innej części sceny – niesamowity koncert, który wart był każdej kwoty. Tak się gra heavy metal i robi prawdziwe show!

Spodobał Ci się ten artykuł? Poleć go innym !

Fotografia artykułu

Iron Maiden - The Number of the Beast
Bezpłatny poradnik - Jak skutecznie i trwale schudnąć

Ciekawe filmy

Informacje o plikach cookie. Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu
ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Regulamin