Relacje

Po piątkowym meczu naszej drogiej reprezentacji, słowo „drogiej” można nawet rozumieć dosłownie, gdyż np. Rober Lewandowski wyceniany jest na kwotę, za którą można by wykupić całą drużynę Mołdawii – no i cóż z tego? Tak więc, nasza droga reprezentacja dokonała niemal niemożliwego – wspięła się na wyżyny. Jesteśmy przyzwyczajeni do skoków i spadków formy polskich piłkarzy, ale piątkowy mecz przebił wszystko. Drużyna notowana na dalekim 3 cyfrowym miejscu, zremisowała (ba miała duże szanse na wygraną) z polską reprezentacją.
W Częstochowie odbył się (4 - 5 maj) turniej dla bezdomnych i wykluczonych społecznie o bilet na Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Robert Karczewski dokonuje selekcji do reprezentacji Polski bezdomnych. Sam o piłce mówi: „tutaj trzeba tak jak w normalnym życiu, czyli odpowiedzialność, nie tylko za siebie, bo to jest zespół, to jest drużyna, systematyczność, praca, pokora, to wszystkie takie ważne rzeczy, które gdzieś tam w trzeźwym życiu na zewnątrz pomagają tym ludziom."
Los tak chciał, iż przed finałem Ligi Mistrzów przyszło się zmierzyć Bayernowi z Borussią na niemieckim podwórku. 32 spotkanie kolejki Bundesligi zakończyło się remisem 1:1. Jakub Błaszczykowski mógł pochwalić się asystowaniem przy strzeleniu bramki, a Robert Lewandowski miał kilka ciekawych sytuacji. Jednakże tym razem nie udało się Lewemu strzelić podyktowanej jedenastki – za co został przez nasze polskie piekiełko momentalnie skrytykowany. Jest to ciekawy fenomen, iż osoby nieznające się na footbolu lub pozbawione minimalnej dozy wyobraźni komentują poczynania najlepszych światowych piłkarzy. Dla wszystkich „ekspertów” z dziedziny piłki nożnej chciałem zadać pytanie… Jakie posiadacie doświadczenie w zakresie czynnego uprawiania piłki nożnej lub jakie posiadacie kompetencje merytoryczne w tejże sferze?
No i wszystko jest już jasne! 25 maja odbędzie się finał Ligi Mistrzów, w którym zmierzy się drużyna Bayernu Monachium z Borussią Dortmund. Doczekaliśmy więc chwili renesansu niemieckiego futbolu. Szczególnie wartym uwagi były mecze Bayernu z Barceloną. Przyznam szczerze, iż nie spodziewałem się, że Bayern z taką łatwością poradzi sobie z rywalem – pierwszy mecz wygrał bowiem 4:0. Jeszcze większym zaskoczeniem był wynik meczu rewanżowego. Barcelona na Camp Nou przegrała 3:0… Bramki strzelili Arjen Robben, Gerard Piqué (samobójcza – jednak gdyby nie jego rozpaczliwa próba przejęcia piłki, zostałaby ona najprawdopodobniej wbita przez któregoś z napastników Bayernu) oraz Thomas Müller. Już Real Madryt postarał się i wygrał (pod koniec spotkania strzelił 2 bramki) rewanżowy mecz z Borussią Dortmund… - swoją drogą bardzo ciekawy i pełen wrażeń mecz.
Już do historii przeszedł mecz Ligi Mistrzów, w którym zderzyła się drużyna Realu Madryt z Borussią Dortmund . Naszpikowany gwiazdami Real został rozgromiony przez solidnej roboty niemiecki czołg – doświadczenia z II wojny światowej nie poszły na marne. Co ciekawe głównym działonowym w tymże, zapewne królewskim tygrysie, był Polak – Rober Lewandowski. Maszyna dosłownie zniosła z powierzchni stadionu drużynę Realu – nie mieli oni wiele do powiedzenia. Nawet jej największa gwiazda (kochany i jednocześnie znienawidzony Cristiano Ronldo) została przyćmiona przez Lewego. Robert strzelił Realowi aż cztery bramki – Cristiano musiał zadowolić się 1 bramką, która i tak została wypracowana przez piłkarzy Borussi (fatalny błąd piłkarza).
Wczorajszy mecz z San Marino zakończył się wynikiem 5:0 dla Polski. Taki rezultat mógłby cieszyć w sytuacji, kiedy rywalami nie byli by właściciele pubów, prawnicy i piekarze… Pomimo wyraźnej przewagi Polaków, nie potrafili oni wykorzystać wielu z nadarzających się sytuacji. W pewnym momencie zaobserwowałem jak część domowników zaczęła dopingować graczy z San Marino. Byłem także pod wrażeniem końcowej akcji, w której to ograli oni kilku naszych profesjonalnych zawodników i prawie strzelili bramkę – naprawdę akcja nie wyglądała na amatorską. Jednocześnie nie zazdroszczę Arturowi Borucowi, który zmuszony był do marznięcia przez większość meczu – dodatkowo warto zaznaczyć, iż w takiej sytuacji naprawdę trudno jest przeprowadzić skuteczne interwencje.
A miało być tak pięknie! Polska reprezentacja z otwartą przyłbicą miała zmierzyć się z Ukraińcami… Przed meczem pomyślałem sobie: „przez pierwsze 5 minut raczej nic wielkiego się nie wydarzy, więc dokończę przygotowywania do meczu” – wiadomo o co chodzi  Kiedy wróciłem przed telewizor nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. „Jak to możliwe… po 5 minutach już 2:0 dla Ukrainy…”. Jednak zaparłem się w sobie i postanowiłem dalej „podziwiać” grę naszych orłów.
Dnia 11 grudnia 2012 roku w budynku D8 można było skosztować potraw z całego świata, zaśpiewać Cichą Noc w kilkunastu językach, posłuchać ciekawych prezentacji i spotkać studentów z różnych krajów świata. Tak właśnie wyglądało pierwsze spotkanie z cyklu Exchange Zone – Strefa Wymiany, które spotkało się z dużym zainteresowaniem wśród polskich i zagranicznych studentów.
Dziś (14.12.2012) odbywa się mecz Polska – Macedonia. Nasza reprezentacja wyruszyła do Turcji i na stadionie Mardan walczy o zwycięstwo. Na chwilę obecną (godz. 18:27) jest 2:0 dla naszych – oczywiście Macedonia nie jest bardzo wymagającym rywalem. W drużynie reprezentacji polskiej występuje wiele nowych zawodników. Kadra powołana na dzisiejszy mecz wygląda następująco:
Mariusz Wach, jako czwarty Polak, mierzył się z niepokonanym Władimirem Kliczko. Oboje dysponują słusznymi wymiarami (Wach – 202 cm wzrostu i 113,8 kg, Kliczko – 198 cm wzrostu i 112 kg) i zapewne większość z nas nie chciałaby być obiektem testów ich możliwości fizycznych – no chyba, że jesteśmy masochistami…
Witam! Na wstępie pragnę przeprosić za drobny poślizg… Powiem szczerze, że nie spodziewałem się takowego obrotu spraw na naszym Narodowym.
Witajcie. Moment, który był długo oczekiwany przez wszystkich polskich kibiców nadszedł… po tylu nieszczęśliwych i przepełnionych smutkiem latach, wreszcie się udało! Wczoraj, wszyscy szczęśliwi posiadacze odbiorników radiowo-telewizyjnych, obserwowali naszych wspaniałych chłopców. Anglicy w początkowych fazach meczu nie mieli pojęcia „co się dzieje”. Polska drużyna już przed pierwszym gwizdkiem wysłała wyspiarzy do hoteli. Kilku rozentuzjazmowanych kibiców postanowiło wkroczyć na murawę, gdzie dali upust drzemiącym w nich emocjom  Dzięki temu można było obserwować nową dyscyplinę olimpijską jaką jest zabawa w berka w bagnie – oczywiście pokaz starannie zaplanowany przez PZPN.

Fotografia artykułu

Aktualności

Ciekawe filmy

Nauka i rozwój

Informacje o plikach cookie. Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu
ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Regulamin