6 marzec 2013

Nasze intencje są zawsze pozytywne. Wywiad z Peace & War

Dział: Wywiady
Napisał 
Serdecznie zapraszamy wszystkich do lektury wywiadu z Pawłem Maśnym z zespołu Peace & War. Czym jest alternatywa, o historii formacji i kilku innych sprawach.

Peace&War - Carski oficer

 - Określacie swoją muzykę jako „alternatywę”. Co wg Was kryje się pod tym słowem?

Paweł Maśny: Wydaje mi się, że to słuchacz może najlepiej określić. Nasza muzyka to propozycja, która jest dosyć „inna” na szeroko pojętym rynku muzycznym. Zespoły często nawet jeśli określają się jako alternatywne, to tak naprawdę, gdy się im bliżej przyjrzymy okazuje się, że nie wychodzą poza formę mainstream. Pojęcie „alternatywy” się obecnie trochę zdewaluowało. Jej nieodłącznym elementem była jakaś forma buntu… Obecnie często jest alternatywną formą rozrywki.

- W czasach kiedy na dyskotekach, w klubach i radiu królują takie hity jak „Ona tańczy dla mnie” zdecydowaliście się grać coś zupełnie innego, ambitniejszego. Nie jest to trochę skazywanie się na klęskę?

- Wymieniłeś dosyć skrajny tytuł (śmiech). Wiem, że jeśli wejdziemy chociażby na Youtube, to jako pierwszą propozycję na liście znajdziemy tę właśnie piosenkę, natomiast dużo ludzi słucha i poszukuje muzyki jako formy ekspresji, sztuki. Jak widać muzyka to bardzo szeroki obszar i ma wiele znaczeń. ….i spełnia skrajnie różne potrzeby.


- W Waszej muzyce odczuwalna jest inspiracja takimi klasykami jak Kult czy Republika. Rzeczywiście to Wasze główne inspiracje? Czym inspirujecie się naprawdę tworząc muzykę?

- Kult i Republika należą do cenionych przez nas zespołów. Natomiast te porównania padły raczej ze strony recenzentów. Nam się zawsze podobały zespoły, które były zebrane w 4AD i Mute. Podoba nam się klimat rodem z Weila. Klimat przydymionego baru po północy. Bliski jest nam punk i to co się z niego wyłoniło. To są składowe zawarte w naszej formie. Te elementy jako inspiracje można odszukać na naszej płycie.

- Droga do wydania płyty była bardzo długa. Sam projekt liczy już sporo lat, a to będzie jednak dopiero Wasz debiut wydawniczy. Dlaczego to wszystko tak wyglądało?

- Zgadza się, zespół miał przerwę prawie 10-letnią. Może przybliżę trochę genezę. Graliśmy w malowniczym miasteczku Węgorzewo. Nie bez kozery powstał tam festiwal, który w pewnym momencie był bardzo istotny, jak nie najważniejszy w Polsce. W mieście grało sporo kapel. Można rzec, było małym Seatle. Jednak po kilku latach trochę to wszystko podupadło. Nie było takiego wsparcia ze strony Domu Kultury itp. No a niestety żyć trzeba….Ile też można żyć na kuroniówce?! (śmiech). Także zaczęliśmy poszukiwać sposobu, żeby przenieść się do Warszawy. Teraz nasz kolega, Mariusz Duda, który bardzo dobrze przeszedł ten proces wydał świetną płytę….

- Kiedy więc pojawiła się opcja powrotu i wydania płyty, która swoją drogą zbiera bardzo dobre recenzje?

- To żeby wrócić już kilka lat nie dawało mi spać po nocach. Gdzieś w 2010 roku zaczęliśmy móżdżyć jak to wszystko zrealizować, ponieważ trochę się nasze drogi rozpierzchły po kraju – basista trafił do Gdańska, perkusista do Bydgoszczy, klawiszowiec został w Węgorzewie…, nie chcieliśmy rozgrzebywać tego i szukać nowych członków zespołu. Internet dał możliwość pracy na odległość i sprawił, ze sprawnie możemy pracować w tym składzie. Praca jest bardzo efektywna, bo się po prostu rozumiemy.
Pozytywne recenzje…. Faktycznie to jest bardzo cieszące zaskoczenie. Cieszy też fakt, że odbiorcy rzeczywiście pojmują tę muzykę serduchem. Może ciężko ją sklasyfikować i wrzucić do konkretnej szuflady, dlatego tym bardziej zadowala jej pozytywny odbiór. Wiele osób potrzebuje wcześniej coś nazwać, usystematyzować, zanim sięgnie po płytę wiedzieć dokładnie czy to tzw. „mój gatunek”.

- Nazwa zespołu to Peace & War. W czasie pracy nad materiałem i w życiu codziennym jest więcej w Was Peace, czy War?

- Chciałbym, żeby tego pokoju było jak najwięcej, ale on nie znajduje dużo miejsca w naszym otoczeniu. Intencje są zawsze pozytywne. Peace & War to opis często skrajnych emocji jakie towarzyszą w życiu. To ulotność, potencjał piękna, który często nie ma szans w konfrontacji z plagą konsumpcji, chęci zaspokajania płytkich, powierzchownych potrzeb. W nomenklaturze kinowej powiedziałbym, że bliżej nam do Smarzowskiego , który opisuje rzeczy pokazując ich brak, pustą dziurę po nich….

- W Waszym zespole jest dosyć szerokie instrumentarium. Jak wygląda u Was proces twórczy?

- Proces twórczy może nie jest jakiś zbyt skomplikowany. Polega on na tym, że ja lub kolega Skrzat przynosimy na tapetę tekst z motywem przewodnim piosenki, a później każdy z nas dodaje coś od siebie. Teraz do tego doszła gitara. Wcześniej nie mogliśmy znaleźć odpowiedniej osoby, która nie podchodzi jakoś sztampowo do gry na gitarze. Najważniejsza jest pozytywna energia w eterze! Wtedy kroją się fajne pomysły!

- W kilku recenzjach przeczytałem, że wg recenzenta ta muzyka jest nagrana „z przymrużeniem oka”. Tak to rzeczywiście z Waszej strony wygląda? Bo ja odnoszę zupełnie inne wrażenie…

- Ciężko mi to potwierdzić bo tematy, które tam się pojawiają nie są rodem z kabaretu. Jeśli chodzi o „przymrużenie oka” to może chodzi o samą formę, która nie jest może ubrana we frak. Jest bardziej ze środka, z duszy. My, jak wspomniałem, do tego co robimy mamy podejście bardziej punkowe. Nie jesteśmy też z wykształcenia muzykami, co też może czyni nas bardziej otwartymi i wolnymi… Także może jeśli chodzi o formę to tak może być odbierane, jako „przymrużenie oka” ale nazwałbym to bardziej ironią, przekorą…

- Przed Wami trasa koncertowa promująca płytę?

- Zaczynamy potwierdzać daty koncertów związanych z naszym wydawnictwem. Pierwsza to 21 marca w CDQ, następnego dnia będzie miała miejsce premiera naszej płyty i wtedy mamy nadzieję na potwierdzenie większej ilości dat. To jeszcze otwarte kwestie organizacyjne.

- Skoro wróciliście może jest szansa, że w tym roku pojawicie się po latach w Węgorzewie na Seven Festival?

- Przyjemnie byłoby zagrać w Węgorzewie na festiwalu. Generalnie pracujemy obecnie nad tym aby nadać zespołowi trochę więcej pędu. Mamy swoich sprzymierzeńców. To jest chociażby Michał Kapuściarz, który z nami współpracuje, Grzesiek Szklarek z MonseArt. Próbujemy mówić głośniej o tym, że istniejemy i że mamy coś do powiedzenia….

- Rozumiem, że chcecie teraz na dłużej związać się z tym projektem?

- Definitywnie tak. Płyta, o której rozmawiamy jest swojego rodzaju podsumowaniem pewnego okresu pracy. Jesteśmy już na trochę innym etapie. Mamy już dobrze rozgrzebane pomysły na następną płytę. Może uda nam się wejść do studia jeszcze w tym roku…

- W takim razie powodzenia i mam nadzieję do zobaczenia na koncertach!

- Dziękuję wszystkim, szczególnie tym poszukującym czegoś w muzyce i serdecznie zapraszam na koncerty!!

Ze swojej strony serdecznie polecamy wszystkim zapoznanie się z twórczością zespołu! Więcej informacji o grupie można znaleźć tutaj: http://www.facebook.com/PeaceAndWarBand

Rozmawiał Mateusz Kardaś

Spodobał Ci się ten artykuł? Poleć go innym !

Fotografia artykułu

Peace & War

Aktualności

Ciekawe filmy

Nauka i rozwój

Informacje o plikach cookie. Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu
ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Regulamin