31 styczeń 2013

Wywiad z zespołem NoNe!

Dział: Wywiady
Napisał 

Spis treści

M.K.: Jednak zdarzało się Wam grywać na zachodzie, chociażby na Wacken 2009…

Demolka: Tak, ale Wacken to był wyjazd wygrany podczas Wacken Metal Battle, która organizowana jest przez Wacken i to się tak naprawdę nie liczyło. Jadąc na jakieś nasze koncerty może by to miało sens. To był tak naprawdę tylko jednorazowy wyjazd. Oprócz Decapitated, Vadera, czy Behemotha chyba niewiele polskich zespołów wyjeżdża.

M.K.: Płyta „Six” niedawno ukazała się w sprzedaży, a już cieszy się bardzo dobrą opinią fanów i recenzentów. To kolejny krok do przodu, utwierdzenie pozycji na scenie i następny sukces NoNe?

Demolka: Każda kolejna płyta jest dla nas wyzwaniem. Nie chcemy żeby to była płyta, którą kupujemy, słuchamy i odkładamy na półkę, a po dwóch latach dokładamy kolejną. Chociaż po części tak jest….

Dla nas jest to ważna płyta. Bo tak naprawdę każdy krążek to wyzwanie emocjonalne, finansowe i psychiczne. Wszystkiego trzeba dopilnować, każdego ustawić do pionu itp. Ja np. chciałbym mieć możliwość odstawić tatuaże i grać tylko muzykę. Chciałbym zobaczyć jak to jest. Ale jest jak jest i wydaje mi się, że takie jest przeznaczenie.

M.K.: Ale miałeś np. ofertę od Titusa, żeby grać w Tommy Gun. Nie kusiło Cię żeby ruszyć z projektem z tak znanym muzykiem?

Demolka: No ale zobacz jak skończyło Tommy Gun…

M.K.: Fakt, ale Anti Tank Nun jest z kolei dowodem na to, że twarz znanego muzyka może zdziałać cuda.

Demolka: No tak, tylko w Anti Tank Nun bardzo pomaga tata młodego. To nie jest tak, że ten zespół sobie gra, tylko za tym idą poważne pieniądze. Wierz mi, że gdybym ja miał takiego tatę, to teraz bym miał tak samo. Jednak ja wszystko muszę robić sam. Za każdym zespołem, który jest nieznany, a chce osiągnąć sukces muszą być pieniądze.

Gdyby teraz ktoś przyszedł do nas i powiedział: „Podoba mi się jak gracie, obstawiam Wam latem i na jesień trasę z Machine Head”….. Nikt nie mówi, że my, zespół grający z Machine Head możemy z nimi jechać, tylko trzeba zapłacić Machine Head przykładowo 10 tysięcy euro za to, że gramy jako pierwszy, czy drugi support. Dostajemy busa i wszystko, jednak za tym idą duże pieniądze. Dopiero inwestując, grając z nimi kilka tras stajemy się znani. Tak inwestują firmy takie jak chociażby Metal Blade. O tym może nikt nie mówi, ale tak to jest na zachodzie. Dlatego czasem trzeba inwestować, żeby „wypłynąć”.

M.K.: Znasz bardzo dobrze krajowy i zagraniczny rynek, bo grywaliście w różnych miejscach i udzielałeś się wiele lat jako techniczny. Jak na tle międzynarodowym oceniasz krajowy i lokalny rynek?

Demolka: Myślę, że to nie jest jakieś mega zło. Moim zdaniem jesteśmy powyżej średniej i dajemy radę. Wszystko jest bardzo ogarnięte. Z ludzi, których znam i organizują koncerty jest chociażby Model (Rebel Music BDG) i on zawsze spełnia wymogi zespołów. To o co grupa prosi ma i wszystko się zgadza.

Grając na zachodzie w Niemczech, czy Francji jedzenie, picie, czy ręczniki to jest w ogóle podstawa. W Polsce nie ma jeszcze czegoś takiego. Ja grając chociażby w Toruniu wszystko muszę mieć swoje. Tam klub jest bogaty sam w sobie i daje to wszystko. W Polsce jest to bardzo dobrze zrobione, ale myślę, że jeszcze chwilę musi to potrwać.

M.K.: Pytając Demona z Frontside o poziom muzyków w naszym kraju usłyszałem odpowiedź, do której chciałbym żebyś się ustosunkował. Powiedział, że ma świadomość, że polski muzyk nigdy nie zagra jak ci z zachodu. Zgadzasz się z tym?

Demolka: Wyobraź sobie Krzysia Bogdanowicza z Wólki Dolnej. Jest zajebistym gitarzystą i napierdala na wiośle jak Rob Flynn. Ale musiałby pojechać na zachód, nagrać płytę, być tak sławny jak Rob Flynn, żeby być docenionym. A będąc tutaj tego nie zrobi. Po prostu nie będzie sławny. A dopiero wtedy zwracają na Ciebie uwagę….Ostatnio nawet tak myślałem. Znasz na pewno zespół Rush. Matka Geddyego Lee jest żydówką pochodzenia polskiego. Byli Polakami, rozmawiali po polsku, mieszkali w Skierniewicach. Wyobraź sobie teraz, że oni nie wyjechali do Kanady i Geddy Lee urodził się w Polsce….Myślisz, że nawet jeśli spotkaliby się z Peartem i Lifersonem to stworzyliby coś takiego jak Rush? Nie! Nie osiągnęliby tego co osiągnęli. Wiele jest takich rzeczy. My tak naprawdę jesteśmy wolnym krajem od 20 lat. Oni byli zawsze. Nie mieli komuny itp. Dlatego Rush nagrywając „2112” mógł osiągnąć taki sukces. Na pierwsze dwie płyty na trasę zaprosił ich Kiss. Kto by och w 73 roku zaprosił na trasę gdyby grali w Polsce…

M.K.: Nie uważasz, że problem z popularnością zespołów leży trochę po stronie fanów?

Demolka: To się nazywa „znieczulica metalowa”. My graliśmy wiele razy z Acidami i nasze istnienie kończyło się z momentem kiedy schodziliśmy ze sceny. O naszym istnieniu pamiętało może 5% ludzi, bo kupowali płyty i koszulki. Większość ludzi jest leniwa na nowości. Jest Luxtorpeda, jest Acid to jest łatwe, proste i po co mam chwytać po coś innego, skoro to mi się podoba. Poznawanie muzyki to odkrywanie, a my w Polsce lubimy mówić: „Eee tam…to słabe, bo Polskie”.

M.K.: Czyli jednak po stronie fanów jest spory problem…

Demolka: Tak mi się wydaję. Ja tutaj nikogo nie oceniam, ale to jest tylko lenistwo… Z drugiej strony myślę, że cięższa muzyka jest dla ludzi lepsza. Jak grasz muzykę taką jak NOKO to nie do końca trafiasz w publiczność. Ludzie nie do końca wiedzą jak się zachowywać. A jak jest Acid, jest napierdalanie, "Anybody Home”, jest pogo to jest zajebiście! Czyli wszystkie gatunki metalowe mają większą szansę na przebicie. W muzyce lżejszej jest za mała publiczność. Publika chce czadu!

http://www.youtube.com/watch?v=28Zt32jZwZM


Spodobał Ci się ten artykuł? Poleć go innym !

Fotografia artykułu

Aktualności

Ciekawe filmy

Nauka i rozwój

Informacje o plikach cookie. Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu
ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Regulamin